Robienie innym małych przyjemności staje się wielką frajdą dla nas!
Dzisiejszy dzień zaczął się przyjemnie, pachnąco i z uśmiechem, a to dzięki pewnej uroczej solenizantce i kwiatuszkom, które mogłam dla niej w biegu upolować:)
Konwalie, podobnie jak bez, zielony groszek w strączkach oraz kukurydza w kolbie - to te sezonowe rarytasy, na które zawsze z utęsknieniem czekam!
A potem cieszę się z nich jak dziecko i sobie celebruje fakt,że właśnie teraz są:)
To takie cieszenie się chwilą jest jedną z ulubionych przeze mnie "moich" cech, serdecznie polecam się tego nauczyć, albo przypomnieć sobie, jakie to fajne;)
Z szyciowych historii - z przyjemnością szyję kolejną partię tarasowego kompletu poduchowego - mam nadzieję,że kiedy trafi na miejsce, będę mogła pokazać Wam jak się dobrze prezentuje.
To było przyjemne, a z mniej przyjemnych - przypomniałam sobie, jak niewdzięczny bywa "guziczkowy" minky ( a stwarza pozory takiego niewinnego słodziaka!) - rozciąga się w nieskończoność, koślawi i bez miliona szpilek nie podchodź!
Ale.. ponieważ szpilki to moja - choćby z nazwy - domena, uporałam się z bestią i w efekcie tego starcia powstała majowa Majowa poducha!
Duża jest! i super milusińska, dziewczyńska i z dedykacją w postaci literki M, także z miękkiego minky
( literka M sponsorem dnia?)
Maja nie będzie musiała już podbierać poduszki siostrze:)
*wylicytowana wczoraj poducha wysłana do Człowieka o Wielkim Sercu, z małym dodatkiem, za wzorową postawę:)
wracam do tarasowych superkolorowych poduch.
A.

